Wnosimy las do domu
Choinka nierozerwalnie kojarzy się ze Świętami Bożego Narodzenia. Wszyscy ją kochamy. Większość z nas bez niej nie wyobraża sobie Świąt. Jej historię poznaliśmy w dzieciństwie. Podobno pochodzi z Niemiec. Początkowo strojono ją ozdobami naturalnymi (jabłka, pierniki, orzechy, świeczki, ręcznie robione łańcuchy). Sama mam jeszcze wspomnienia związane z robieniem łańcuchów z papieru kolorowego (piękne wspomnienia).
W każdym domu ubieramy choinkę według swoich upodobań i chcemy żeby była najpiękniejsza. Każda z ozdób ma jakąś legendę, jest symbolem czegoś: światełka - światło na oświecenie pogan, łańcuchy - więzi rodzinne, orzech - dobrobyt. I choć wszystko zostało zastąpione sztucznymi bombkami, światełkami, łańcuchami to coraz chętniej wracamy do naturalnych ozdób. Osobiście też jestem tego zwolenniczką.
Inny temat to los choinki. Ani młodość ani uroda nie trwa wiecznie. Wszystko minie. Najpiękniejsze błyskotki trzeba z niej zdjąć. A jeżeli się nie rozbiją, będą leżeć do następnego roku. Może nawet nas przeżyją. Ozdobią jeszcze inne choinki. Napisałam o choince w zakładce (leśne refleksje), bo przecież choinka ma związek z lasem. Sama w moim nadleśnictwie nieraz odwiedzałam plantacje choinkowe. Wymagały one trudu i nakładu środków szczególnie przy pielęgnacji.
Zapach żywej choinki wniesionej do domu to ważny akcent obchodów świąt. Pozostanie tajemnicą jak często myśli biesiadujących przy choince biegną do lasu. Czy ktoś pomyśli ciepło o pracy leśnika?
Wesołych Świąt!!!


