Zimowa szata lasu pobudza nas do refleksji. Każdego na inny sposób. Ta piękna gałąź sosnowa przywróciła mi zimowe wspomnienia z dawnych lat. Gdy byłam dzieckiem taka sceneria powodowała, że przenosiłam się w krainę baśni ,,Królowa śniegu". Te wrażenia były nieraz tak mocne, że gdy skrzypnęło coś w bardzo zaśnieżonym lesie bałam się, że nie dam rady uciec, przyjadą sanie i podzielę los Kaja. To była moja dziecięca wyobraźnia. Las wokół domu mojej babci był wtedy dla mnie ,,nieprzebyty" i gdzieś tam daleko było coś tajemniczego. Dzisiaj nawet przy dużym wysiłku nie odtworzę tych marzeń (choćby dlatego, że wiem jakie to nadleśnictwo) i znam ,,koniec" tego lasu . Ale wtedy było to coś fantastycznego.

Jako nastolatkę drzewa z szadzią inspirowały mnie do ubierania się w jasne stroje. Nawet sprawiłam sobie białe futro (taka wtedy była moda) coś na styl ,,Królowej śniegu". Noszenie go sprawiało mi dużo radości. Potem już w całkiem dorosłym życiu myśłałam jeszcze inaczej - zima to śniegołomy, dokarmianie zwierzyny, zimno przy pracach leśnych, opalanie mieszkania itd. Śnieg, mróz, szadź przenikliwe zimno nie stanowiły już takiej, a w zasadzie żadnej radości. Zima była jednak wspaniałą inspiracją do niektórych projektów edukacyjnych.

Teraz gdy człowiek skanuje swoje życie i myśli coraz częściej o przemijaniu pozwolę sobie przytocztć słowa wiersza Leopolda Staffa z ,,Baśni Zimowej"; ,,Wstrzymaj oddech... Bór wkoło ponury i ciemny, Gałęzie obarczone śniegami śpią w głuszy... Wnętrza gęsty mrok rozszerza trwożny i tajemniczy... Wkoło tak uroczyście i cicho (...) ..."

Maria